poniedziałek, 23 października 2017

ostatni

Patrzę na datę ostatniego wpisu i stwierdzam Strasznie wolno mi to idzie. Po drodze zaliczyłem wczasy, ślub siostry, a dopiero w tamtym tygodniu udało się skończyć kopać i wyrównywać wykopy pod ławy. Trzeba było jednak zrobić koparką

We wtorek zamówiłem gruszkę z pompą. Poszło 15 kubików za 3135 zeta. Pompa policzona godzinę - 250zł.
Widzę, że wcześniej nic nie pisałem o zbrojeniu. Tak jak wspominałem strzemiona robiłem sam, "maszynką" z kilku gwoździ i desek (polecam każdemu - łatwa, szybka i przyjemna robota, a można zaoszczędzić nawet dwie stówki).zdawało mi się, że minęła chwila, a nie było mnie 4 miechy... Zakładając dziennik miałem nadzieję, wieczorkiem, po zejściu z budowy. W rzeczywistości miałem tak mało czasu i sił, że naprawdę nie dało rady...

Wrzesień spędziłem na lajcikowej pracy i poszukiwaniu materiałów. Po zalaniu ław tato (jest elektronikiem, ale na elektryce też się zna) założył mi skrzynkę z prądem, który pociągnięty jest z domu (tam gdzie obecnie mieszkam).
Nad skrzynką postanowiłem postawić prowizoryczny daszek wstawiając pod niego jeszcze betoniarkę. O własnie - nie wiem czy już o niej wspominałem. W lecie zamieściłem ogłoszenie na lokalnym portalu o chęci nabycia betoniarki. Następnego dnia zadzwonił pan z hotelu z Karpacza - miał do zbycia 180 litrową, jak stwierdził w cenie złomu. Trochę się zdziwiłem, myślałem że jakaś lewa czy coś. No ale podjechałem na miejsce sprawdziłem i betoniarka super. Te nowe castoramowe nie ma porównania. Okazało się, że koleś używał jej przy budowie swojego domu i jako dodatkowej przy budowie hotelu. W garażu miał kolejną, jeszcze większą od tej. Betoniarka zajmowała mu miejsce, jako że właściciel hotelu to na brak kasy pewnie nie narzeka, więc chciał za nią tylko 3 stówki. Oczywiście od razu łyknąłem. Franca taka ciężka, że w 4 chłopa nie mogliśmy jej zdjąć z przyczepki (myślę, że grubo ponad 300kg waży). Betoniara prezentuje się tak:
Do kręcenia zbrojenia zbiłem sobie kilka szubienic - myślę, że jest to najwygodniejsze rozwiązanie. Wg mnie najlepiej aby dostęp był z obydwu stron - tak zdecydowanie najlepiej się wiąże.
Operator pompy chyba nie do końca umiał się nią posługiwać, przez co w jednym miejscu miałem nawalone kilka cm więcej niż w innym. Tłumaczył się, że ma nowy samochód... Tragedia było to rozgarniać grabiami i przenosić szpadlem. Tyle zeszło (robiłem z kolegą), ze nie wszystko zdążyliśmy zatrzeć...
Piasek zakupiłem w składzie u gościa praktycznie po sąsiedzku (drogą jakiś kilometr ode mnie, ale z mojej działki widać składowisko), więc dostałem taniej niż gdzie indziej i z transportem gratis. Bloczków mocno się naszukałem. U lokalnych sprzedawców w Jeleniej Górze albo nie było czternastek, albo drożyzna jak cholera. W końcu znalazłem w Świdnicy. Gość za 2,70zł przywiózł mi samochód 480 sztuk z transportem gratis (jakieś 70km). Dla porównania z hurtowni budowlanej oddalonej ode mnie o 1,5km dostałem ofertę na 3,70 za bloczek + 500zł transport) Po prostu Janusze biznesu Pierwsza partia bloczków przyjechała pod koniec września.

Murować zacząłem 01.10.. Założyłem (po czasie wiem, że znacznie się przeliczyłem), że skończę z ostatnim października. Doświadczenie w murowaniu niewielkie, więc żeby straty były jak najmniejsze murować  zacząłem od garażu. Pierwsze dwa dni wystawiłem do 5 warstwy 4 narożniki + załamania idące w stronę domu. Prędkość niewielka: 30 - 50 bloczków dziennie, utrzymywała się przez większość budowy.
Oczywiście była kasiorka na szczęście Cała rodzina wrzuciła: ja, żona, młody, a na koniec dorzucił się kolega - żeby agroturystyka dobrze szła (a robimy mu konkurencję

poniedziałek, 6 marca 2017

dom

Zakładam fundamenty tradycyjne oraz dwa stropy monolityczne. Ściany z silikatu oddzielonego izomurem, keramzytem bądź ceramiką zasypaną perlitem. Ogrzewanie prądem/pompą ciepła. Wstępnie bez żadnego OZC zakładam 20cm styropianu, podłoga pewnie również coś około tego i na monolit nad piętrem 30cm styropianu. Oczywiście wszystko zweryfikuję na późniejszym etapie projektu. Teraz chciałbym skupić się na przeszkleniach i okapach. nie sugeruj się kolorystyką w tym co pokazuje bo jest do bani ale chodzi o formę. Dostawiasz sobie na osobną konstrukcję drewnianą balkonu który przy okazji będzie okapem dla okien parteru a dach zrobisz z wiązarów i tak Ci je zaprojektują abyś miał okap na te 1,2-1,5m. Jest to okap dzięki któremu skutecznie zatrzyma się bezpośrednie promienie słońca wtedy gdy nie będą mile widziane Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję
Nieważne jak bardzo chcesz mieć energooszczędny dom to zasady dla nich są podobne, najwyżej od poszczególnych szczegółów będzie zależało jaki domek z tego wyjdzie. Jaki by to dom nie był to im więcej okien od południa i mniej pod północy to lepiej dla domku. Co prawda w lato niekoniecznie ale od tego są okapy lub rolety (jedno drugiego nie wyklucza ale okap chyba lepszy bo zawsze będzie a nie że będzie weekend, a tu w domu przy zasłoniętych roletach trzeba siedzieć bo lampa od okien wali). Też raczej nikt w domu nie siedzi w ładną pogodę ale czasem trzeba a żyć wtedy też jakoś trzeba. Planujesz to więc myślisz w dobrym kierunku. Garaż, jest fajnie go mieć ale projektuj go jako osobną bryłę na osobnym fundamencie tyle że doklejony do domku. Wtedy mniejszy mostek więc lepiej dla energooszczędności. Zamiast tradycyjnego fundamentu z isomurem na pierwszej warstwie lepiej wypadnie PF. Pewnie cenowo wyjdzie podobnie bo isomur drogi a pod względem energooszczędności to będzie duża poprawa. Dasz 30cm styro na ściany, 20-30w płycie, w dachu 40-50cm, okna 0,8W/m2. WM z reku o sprawności >80%, dobre wykonanie i szczelne, przy okazji widzę brak kominka i kominów. Wtedy OZC pokaże Ci wynik między 10 a 20kWh/m2 i kopara opadnie. nawet jak dasz trochę mniej izolacji itp to OZC spadnie góra do 30-40kWh/m2. Będziesz mógł tak dopasować parametry cieplne poszczególnych czynników aby opłacało się zamontowanie PC lub całkiem z niej zrezygnujesz. Do ogrzewania weźmiesz kable ale zostawisz grubsze ocieplenie przez co rachunki i tak będą niskie. Jak starczy grosza to na dach wpakujesz panele PV i cały prąd będziesz miał za darmo. Dachu trochę będzie więc panele się zmieszczą. W ten oto sposób będziesz miał domek plus energetyczny. Niby takie proste a tak mało na to chętnych.

Od frontu (północy) planuję dach "w stylu nowoczesnym" bez okapu lub z minimalnym 5-10cm. Natomiast od południa wstępnie zastanawiam się nad okapem, dodam tylko, że dach wstępnie 30 stopni. Wysunięcie okapu na 1 metr to koszt na długości 10m około 1500zł. (Szacuję koszt dachu z robocizną 100zł/m2 plus koszt drewna - nie wiem czy dobrze liczę) Biorąc pod uwagę dwa okna na górze od południa daje mi koszt 750zł/okno. Cena mocno zbliża się do rolety z napędem elektrycznym. Co byście wybrali? Na parterze i tak okap wchodzi w grę tylko dobudowany np z drewna.

Druga sprawa to wielkość przeszkleń. Jakie stosowaliście proporcje w waszych projektach od północy a jakie od południa? Rozporządzenie podaje minimum 1:8. czyli dla sypialni na północy wychodzi mi minimalna powierzchnia okna 2m2 lub po odliczeniu szafy 1,7m2. Okno w pralni wychodzi na północ, czy w domu energooszczędnym zysk z przeniesienia okna na zachód może być wysoki? Na dole wstępnie planuję wszystkie fixy, czy szaleć z oknami w salonie od południa - rozważam zmianę z jednego okna + drzwi na dwa wysokie okna i drzwi po środku. Proszę o wszystkie nawet bardzo krytyczne uwagi.

poniedziałek, 21 listopada 2016

rozwiazanie

Z tego co już się zorientowałem, to płytę warstwową pokrytą z jednej strony imitacją dachówki, z drugiej blaha płaska lub delikatnie "trapezowana" (głębokość trapezu 5mm a po środku 10cm PUR można kupić za ok. sto kilkanaście złotych.
czyli opisywany opór dyfuzyjny jest w tym przypadku pomijalny (czyt. bardzo wysoki). Zatem może być i wełna, o ile w jej warstwie nie wystąpi punkt rosy a i to byłoby trudne do osiągnięcia dla dachu pokrytego załóżmy 20cm płyty warstwowej wypełnionej PUR'em (cały czas mając na myśli dach dobrze uszczelniony).
Dowiedziałem się też, że są praktykowane inne rozwiązania. Mianowicie kupuje się zwykłą płytę obornicką ścienną krytą tylko z jednej strony blachą escape room . Jeśli zastosowałbym płytę obornicką ścienną, to można całkowicie z płyt MFP czy XPS, bo płyty ścienne kładzie się wzdłużnie, co skutecznie trzyma konstrukcję dachu, a płyta kryta jednostronnie jest dość uległa na ewentualne wykręcanie krokwi.

A może zrobić więźbę z dwuteuwek ? o grubości 200 mm wychodzi ok. 200zł. Chyba, że to jest za m2, to cena już nie jest ciekawa.

Płyta warstwowa ma jednak tą zaletę, że od razu może stanowić pokrycie dachu (te z imitacją dachówki), co jest bardzo praktycznym i tanim rozwiązaniem.
Można na nie kręcić płyty MFP bo ci ich nie wykręca, praktycznie zniwelowany mostek termiczny. Cenowo też chyba przystępne.Na to kręci się bezpośrednio np. blachodachówkę, lub łaty pod dachówkę ceramiczną/betonową Od spodu nie ma blachy z escape room , więc nie ma problemu z zachowaniem ciągłości izolacji. Taką ilość, aby spełnić pasywność dachu - U=0,10
Jeszcze tego dokładnie nie liczyłem, ale w kartach katalogowych płyt warstowych wypełnionych PUR'em dla grubości 220 mm spełniasz już tą normę. Zakładam, że będzie to jednak płyta 100mm, pod nią płyta MFP (pełne deskowanie) no i miedzy krokwiowo z 10cm PUR (ewentualnie 20cm styro 0,31). Następnie pustka powietrzna (grubość zależy od grubości krokwi) załóżmy 5cm i na to płyty GK lub płyty MFP. Zastanawiam się, czy nie kręcić płyt bezpośrednio do krokwi. Zależy mi na tym, żeby nie obniżać sufitu na poddaszu użytkowym. Nie wiem jaki mostek termiczny robią w tym przypadku krowie... Może ktoś podpowie ?

nieszczelne

Nie wiem, czy było to już poruszane, jeśli tak to proszę o link, ale wg mnie to jest produkt all in one.
Płyta obornicka wypełniona pianką PUR o grubości 22cm spełnia wymagania dla w/w standardu NF15 - U=0,10. Kładąc taką płytę nakrokwiowo, przy lekkiej obróbce dekarskiej mamy super izolację dachu. Cokolwiek wsadzimy miedzy krokwiami to tylko na plus. Montaż, hmmm ... dla domu z dachem dwuspadowym sądzę, że 1 dzień i nie potrzeba fachowca klimatyzacja . Można samemu.
W domu pasywnym, aby osiągnąć U=0,10 dla dachu trzeba wykonać go w taki sposób (wg specyfikacji dachu dla domu pasywnego)
Patrząc od spodu:
- płyta GK
- izolacja paroszczelna
- pod krokwiowo 10cm styro - fasada plus o U=0,31
- miedzy krokwiami 20cm sytro fasada plus U=0,31
- nakrokwiowo pełne deskowanie (np. OSB)
- papa/folia
- kształtki TH7 - cena !
oraz łaty i kontrłaty
Wełna - OK, jest ryzyko, że przy małej nieszczelności cholernie nasiąknie. Ale w domu pasywnym dach musisz zrobić bardzo szczelnie. Po przykryciu dachu takimi płytami musisz wszystkie nieszczelności wypełnić pianką PUR inaczej warstwa 20cm pianki PUR w tych płytach nie ma sensu. Można w sumie też polecieć pianką PUR już po całości - międzykrokwiowo.

Znalazłem jednak mały problem w konstrukcji tego dachu, mianowicie mostek cieplny poprzez dolną warstwę blachy na tych płytach. Ta blacha w pewnym momencie jest jako podbitka, co jest jednocześnie zaletą jak i wadą. Wadą, ponieważ przenosi zewnętrzną temperaturę do wnętrza domu - pod dach. Nie wiem na ile jest to istotny problemem. Na ten czas widzę jednak dwa rozwiązania:
- zamówić płyty warstwowe bez pokrycia od strony wewnętrznej blachą. Taka płyta powinna być nawet tańsza.
- naciąć blachę i zrobić tzw. przerwę dylatacyjną
wszystko to powoduje, że cena takiego dachu jest bardzo wysoka (nie licząc nawet robocizny).
Chodzi mi o ten sposób realizacji dachu w pasywnych domach jednorodzinnych.
Przymierzam się do budowy na bazie projektu  ale te kształki th7 mi nie pasują, bo drogie i np. nie można na nich bezpośrednio paneli FV zainstalować. Nie chcę też robić podwójne deskowania, a pomiedzy dawać styro. Panele warstwowe powinny załatwić wszystko.
To samo może tyczyć się ścian, Można zamówić płytę tylko z jednej strony laminowaną, więc z klejeniem i tynkiem nie byłoby problemu.

sobota, 13 lutego 2016

zagadka

doprecyzowanie terminu "bezwzględna większość"."Czy należy rozumieć ją jako; "przynajmniej połowa plus jeden głos" (jak napisał Pan w środku swojej wypowiedzi), czy też jako "więcej niż połowa" (jak wynika z przykładu podanego na końcu). Gdy sejm liczy parzystą liczbę posłów nie ma to, oczywiście, żadnego znaczenia, ale przy nieparzystej..."Ja, przyznam - początkowo nie zastawiając się nad tym, przyjąłem wersję drugą, ale Pańska na pytanie innego łamigłówkowicza uświadomiła mi, że mogłem się mylić. A przyjęcie innej definicji b.w. niewątpliwie znacząco wpłynie na wynik zadania."Z tego co pamiętam, podobny dylemat miał zresztą nasz sejm (w początkach III RP) bodajże podczas pierwszych wyborów prezydenta (gen. Jaruzelskiego)."Pozdrawiam i życzę dużo siły w odpowiadaniu na wiele uciążliwych pytań." Ponieważ z korespondencji do LI oraz z wypowiedzi na forum wynika, że najwięcej wątpliwości budzi określenie "większość bezwzględna", więc jeszcze raz na ten temat."W słownikach można  dwie definicje; 1. przynajmniej o jeden głos więcej niż wynosi połowa ogółu głosujących 2. liczba całkowitaZ wielką ciekawością czytam codziennie nowe komentarze, bo bardzo interesuje mnie podejście ludzi do tematu Ligi i ich permanentne, niestworzone problemy.;) Zastanówmy się więc drodzy Czytelnicy głębiej. Czy będąc na miejscu Autora zadań, mając do wykonania pewną misję zwaną "Liga Intelektu" i pracując dla tak powszechnego, liczącego się i poważnego czasopisma jak , układalibyście zadania "od ręki"? Gdybym to ja był owym autorem, moje zadanie zostałoby sprawdzone z każdej możliwej strony i pod wszystkimi kątami. Państwo pewnie postąpiliby podobnie. Z komentarzy wynika, że jednak nie wszyscy! Wielu doszukuje się błędów, podważa treść i gani Autora. Powszechnie wiadomo, że wytykanie błędów daje psychiczną wyższość i poczucie pewności siebie. W tym przypadku jednak wytykanie błędów jest tylko przejawem braku rozwagi, braku chęci do spędzenia kilku godzin nad zadaniem, braku spokoju wewnętrznego. Rozwiązujmy więc zadania do ostatniej kropli krwi, a w przypadku porażki przyjmijmy to z honorem. Oby, tak wyczekiwany błąd, nigdy się nie pojawił. Pozdrawiam spokojnych czytelników room escape przewyższająca połowe oddanych glosów, a zarazem połowie tej najblizsza."Obie definicje są poprawne i są ze sobą w zgodzie, jeśli uwzględnić fakt, że operujemy liczbami całkowitymi, więc pojawiające się w obliczeniach połówki (dotyczy definicji 1 i nieparzystej liczby posłów) należy odrzucać, bo po prostu nie mają sensu."Pozwolę sobie jeszcze raz zabrać głos. Każdy ma prawo wygłaszać swoje opinie, Michał też. I nie uważam by coś złego napisał i kogokolwiek obraził ! Jeśli w opisie zadania jest napisane, ze skarbów jest 20, a ludzie z uporem twierdzą, że mają kilka rozwiązań lub Autor coś namieszał, to proszę wybaczyć, o czym tu deliberować ? Nie popełnia błędu tylko piętnuje lenistwo tych, którzy na to zasługują. Może LI nie jest eliminacją do mistrzostw świata w rozwiązywaniu zadań logicznych, ale jak ktoś chce się w to bawić to sama nazwa zabawy do czegoś zobowiązuje, czyż nie tak ?"A może w jakichś Pasikurowicach Dolnych siedzi sobie drugi Kwiatkowski i do tej pory nie odważył się nigdzie wystartować, a tu pokaże na co go stać. I co ? I pojedzie sobie na Mistrzostwa bo zasługuje. W takich konkursach ogólnokrajowych i ogólnodostępnych, które popularyzują daną dyscyplinę, trzeba się liczyć, że pojawi się nowy talent i  Organizator konkursu tez ma taką nadzieję, prawda ? ""Sorry, trochę się rozpisałem, ale proszę zrozumieć, że dziwne i nie na miejscu pytania rozpraszają, denerwują i mogą sprawić, że postronni obserwatorzy pomyślą

piątek, 30 stycznia 2015

jachcik

Projektuje statki i duże jachty....lecz takiego czegoś nigdy bym nie chciał projektować. Wizja architektoniczna to jedno, a rozwiazania konstrukcyjne to drugie. Już widzę jak przyszly wlasciciel wymysla sobie rożne fanaberie...co tez on koniecznie chce miec na takim jachcie...a przestrzeni konstrukcyjnej sie nie powiększy i z reguly nie będzie gdzie ani jak zmieść tych wszystkich zachcianek...nie mówiac juz o spelnieniu różnych wymogów towarzystw klasyfikacyjnych, konwencji, przepisów.... dobry program graficzny wszystko przyjmie lecz rzeczywistość projektowo konstrukcyjna rządzi sie swoimi prawami. Gadacie a ja bym się chętnie przepłynęła tym jachtem, jakby mnie oczywiście było stać. Zgadzam się z tym, że smutny jest fakt, że nie wszyscy jesteśmy równi pod względem finansowym i że jak coś nowego wymyślą to jest to tak kosmicznie drogie. Można tylko pozazdrościć tym , którym "szczęście" sprzyja/ło i się dorobili. Nigdy nie będzie równości finansowej. Zawsze będzie ktoś bardziej zdolny w kostiumie kąpielowym, kto będzie dążył do rozwijania tego co ma i zwiększania swoich możliwości. Podobnie jak ci odstający w drugą stronę - bez woli jakiegokolwiek rozwoju, zadowoleni z życia na socjalu. Bardziej zdolny w tym znaczeniu - posiadający wyższe od przeciętnych rzeczywiste predyspozycje i chęci do tworzenia czegoś. Nie wnikam tu w legalność czy nielegalność działań bo ona z punktu widzenia tego co napisałem nie ma żadnego znaczenia dla strojów kapielowych. w Polsce ludzie panicznie boją się zakładać własne firmy . Krążą legendy jak to ich państwo okradnie itp a jednak ludzie zakładają firmy i całkiem nieźle im się wiedzie . Wiadomo że żeby otworzyć własną działalność coś trzeba umieć , trzeba być fachowcem . Zastanów się gdyby wszyscy tak robili jak Ty piszesz to gdzie ludzie by pracowali ? Jakaś część na państwowych stołkach w budżetówce a reszta kostiumy kąpielowe? Trzeba się odważyć i zadbać o siebie . Komuna odmóżdżyła was totalnie. Przecież ten super-jacht nie spadł milionerowi z nieba. Zrobili go robotnicy. Robotnicy zbudowali kadłub,wyposażenie,instalacje...wszystko! Mieli pracę,za zarobione pieniądze utrzymują rodziny,kształcą dzieci.


Socjalista krzyczy - te 100 mln. dolarów mogło pójść na głodne dzieci ! A ja mówię - bzdura! Historia pokazała,na co państwo wydałoby te 100 mln. dolarów. Na misje wojskowe na drugiej półkuli ..na super emerytury dla zbrodniarzy reżymu,na widowiska pt. Euro 2012...,a najwięcej - dla urzędników! URZĘDASÓW. Urzędasów,którzy nie dość,że nie produkują NIC,to jeszcze pochłaniają krwawicę ludzi pracy.  po co milionerom sztuczne tropiki na pokładzie jak mogą mieć prawdziwe ? wystarczy normalny jacht i mogą sobie popłynąć w dowolne miejsce gdzie jest lazurowa woda, słoneczko i piękna plaża z palmami ... nawet jakbym miał 100 mld $ to bym tego nie kupił, już wolałbym kupić sobie prywatną wyspę w okolicach równika ..Niech ten "tropikalny" jacht wpłynie zimą i zacumuje w Gdyni. Zobaczymy, jaki bedą mieli tropik pasażerowie, jak im basen zamarznie :D A na poważnie. Parę palemek nie spowoduje wrażenia rajskiej wyspy w stroju kąpielowym, kominek nie będzie wulkanem, ani nie ma miejsca na plażę z piasku i bezkres oceanu na jachcie dla 10 osób. I poza tym na koniec niech tam będzie wszystko to, co sobie projektant wymyśli, to nadal będzie tak, jakby człowiek wziął kąpiel w wannie w łazience z fototapetą na ścianie. Karaiby to nigdy nie będą. Niech sobie nastawi kaloryfer gorący, to i tak nie to samo, co gorące promienie słońca na Karaibach, szum fal, zapach palm kokosowych, wieczorem natomiast wysoka wilgotność powietrzna, śpiewy nocne cykad i świetlików. Jak stać kogoś na jacht, to tym bardziej na pobyt w prawdziwych tropikach. Reszta to proteza rzeczywistości i fanaberia... Ciężko znaleźć kupca, a raczej głupca na coś takiego. To tak jakby ktoś sprzedawał mi lalkę dmuchaną i mówił, ciesz się chłopie, że taką kobietę poślubisz. Szczęścia w miłości i gromady dzieci życzę. Chętnie zostanę ojcem chrzestnym

środa, 19 listopada 2014

grypa

Taka pora roku, że dzieci chorują. Jedni szczepią, inni nie, to naprawdę nieistotne, bo każdy rodzic i jego dziecko poniesie konsekwencje tych decyzji osobiście. A życie uczy tylko na błędach. Mnie przerażają jednak dwie inne kwestie. Po pierwsze chore dzieci wysyłane są nagminnie na siłę do szkół i przedszkoli przez nieodpowiedzialnych rodziców, którym się nie chce leczyć dziecka w domu. Dzieci te zarażają wszystkich wokół. Po drugie, co było dla mnie szokiem, nauczycielka w szkole mojej córki zbeształa nas, rodziców, że jest ostatnio dużo nieobecności z powodu choroby, a to nienormalne, bo dzieci przeziębione, z katarem, kaszlem i nawet niewielką gorączką powinny być na lekcjach tak samo jak ona, bo przychodzi do pracy nawet gdy jest chora, a co jest przecież normalne wśród dorosłych, że chodzą chorzy do pracy. Przestałam się więc dziwić, że moje dziecko przynosi ze szkoły wirusy, skoro nawet nauczyciele je świadomie zarażają. Każdemu kto nie szanuje zdrowia innych życzę dokładnie tego, co spotkało najbliższą mi osobę - rozrusznik serca na pogrypowe zapalenie mięśnia sercowego, potem wieloletnie leczenie i liczne operacje zakończone niestety niepotrzebną śmiercią. A zaczęło się od zwykłej grypy złapanej w pracy od kolegi, który przyszedł chory do pracy... Jednym z najczęściej powtarzanych mitów na temat szczepionek przeciw grypie jest to, że zawarte w niej składniki mogą wywołać chorobę. Prawdą jest, że często ogólne reakcje poszczepienne mogą imitować objawy grypy, lecz nie jest to rzeczywiste zachorowanie. - Szczepienia, pomimo licznych mitów krążących w naszym społeczeństwie, są bezpieczne dla dzieci. Szczepionki przeciwko grypie sezonowej są używane na całym świecie od prawie 60 lat, a ich skład jest pod ścisłą kontrolą wielu instytucji, w tym WHO. Szczepionki dostępne w Polsce zawierają zabite, inaktywowane wirusy grypy lub ich białka, a te nie mogą się namnażać, a zatem wywołać choroby – dodaje dr hab. Ernest Kuchar.